Prawo Amary mówi, że przeceniamy nowe technologie w krótkim okresie i nie doceniamy ich w dłuższej perspektywie. Sztuczna inteligencja przeszła już początkową ekscytację i obecnie koncentruje się na praktycznej, użytecznej pracy, badamy, co to oznacza dla drukarek i jak prawdopodobnie rozwinie się prawdziwa transformacja

Co kilka miesięcy rozmowa na temat sztucznej inteligencji zmienia się między skrajnościami. W jednej chwili sztuczna inteligencja jest uznawana za najważniejszą technologię stulecia. W następnej obwinia się ją o zalewanie Internetu treściami niskiej jakości i podważanie kreatywnej pracy. Dla drukarzy próbujących zrozumieć, dokąd tak naprawdę zmierza sztuczna inteligencja, konflikt ten wywołuje niepewność.

W tym miejscu pomocne jest prawo Amary. Prawo to, nazwane przez futurystę Roya Amarę, mówi, że ludzie mają tendencję do przeceniania krótkoterminowego wpływu nowych technologii i niedoceniania ich długoterminowych skutków. Pomysł ten był już wcześniej wykorzystywany do wyjaśnienia nadmiernego podekscytowania wczesnymi komputerami, Internetem (boom dot com) i wczesnymi telefonami komórkowymi. Obecnie stosuje się ją do sztucznej inteligencji, ponieważ oczekiwania szybko się zmieniają.

Pytanie dla firm zajmujących się drukiem brzmi, na jakim etapie tego cyklu się znajdujemy i co mówi nam to o roli, jaką sztuczna inteligencja będzie odgrywać w przyszłości pracy kreatywnej i produkcyjnej.

Co oznacza prawo Amary?

Prawo Amary jest raczej obserwacją niż precyzyjną regułą, ale sprawdza się w przypadku wielu fal innowacji. Nowe technologie zazwyczaj wchodzą na rynek i cieszą się dużym zainteresowaniem mediów oraz nierealistycznymi prognozami. Po tym następuje rozczarowanie, gdy technologia nie spełnia tych wczesnych oczekiwań. To, co następuje później, jest częścią, którą większość ludzi pomija. Postęp postępuje w stałym tempie, często po cichu, aż technologia zostanie szeroko przyjęta i będzie miała większy wpływ niż oczekiwano.

W przypadku sztucznej inteligencji łatwo jest rozpoznać ten wzorzec. Pierwsza fala narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji pojawiła się z ogromnymi oczekiwaniami. Ludzie przewidywali całkowite przekształcenie pracy w ciągu kilku miesięcy. Jednocześnie krytycy ostrzegali przed internetem tonącym w pustych, syntetycznych treściach. Niektórym firmom poligraficznym powiedziano, że sztuczna inteligencja zastąpi projektantów, zespoły obsługi klienta, a nawet role produkcyjne. Większość z nich nie zmaterializowała się, przynajmniej nie w sposób sugerowany w nagłówkach.

Ta przepaść między wczesnymi obietnicami a rzeczywistymi wynikami doprowadziła wielu do sceptycyzmu. Analitycy zakwestionowali wyceny wiodących firm zajmujących się sztuczną inteligencją i opisali obecne środowisko jako bańkę. Jest to jednak tylko widoczna część cyklu.

Przereklamowana reakcja

Obecnie przeżywamy spadek przewidywany przez prawo Amary. Rośnie sprzeciw wobec treści o niskiej wartości tworzonych przez niedoświadczonych użytkowników narzędzi AI. Termin AI slop stał się…

...